[PIŁKA RĘCZNA] Siódemka Miedź Legnica – KPR Padwa Zamość 24:23 w Lidze Centralnej. Sześć bramek przewagi stopniało do jednej

[PIŁKA RĘCZNA] Siódemka Miedź Legnica – KPR Padwa Zamość 24:23 w Lidze Centralnej. Sześć bramek przewagi stopniało do jednej

Pięć punktów i jedenaste miejsce – z takim dorobkiem Siódemka Miedź Legnica figuruje w tabeli po szóstej kolejce Ligi Centralnej. W sobotę legniczanie wygrali u siebie z KPR Padwą Zamość 24:23, zostawiając za sobą rywala z trzynastej pozycji, który ma trzy punkty. Dla obu zespołów był to mecz o coś więcej niż poprawienie nastrojów: przy niewielkiej różnicy w tabeli wynik bezpośredniego spotkania miał szczególną wagę.

Z perspektywy Legnicy zwycięstwo cieszy tym bardziej, że kilka dni wcześniej w klubie doszło do zmiany trenera. 12 października, po pięciu latach pracy z pierwszym zespołem, za porozumieniem stron rozwiązano umowę z Tomaszem Górecznym. Trzy dni później nowym szkoleniowcem został Jarosław Hipner, związany kontraktem do czerwca 2027 roku. Sobotni rezultat przyszedł więc w tygodniu istotnych zmian, choć sam wynik nie mówi jeszcze, jak szybko ułoży się dalsza część sezonu.

Sześć bramek zapasu przed drugą połową

Przez pierwsze trzydzieści minut gospodarze wypracowali wynik, który wyglądał bardzo obiecująco. Siódemka Miedź prowadziła 14:8 – sześć trafień różnicy dawało jej wyraźną przewagę, a Padwę stawiało przed trudnym zadaniem. W meczu zespołów z dolnej części tabeli taki dorobek miał dla legniczan znaczenie nie tylko sportowe. Po słabym początku rozgrywek potrzebowali spotkania, w którym dobra pierwsza połowa przełoży się na pełną pulę.

Osiem bramek zdobytych przez zamościan do tego momentu nie zapowiadało jeszcze nerwowego finału. Goście mieli jednak własne powody, by walczyć o odwrócenie losów meczu. Na początku października, po czterech porażkach w czterech kolejkach, byli jedyną drużyną w lidze bez punktów. W klubie mierzono się również z trudnościami finansowymi. Przyjeżdżali więc do Legnicy jako zespół, dla którego każda okazja do poprawienia dorobku miała znaczenie.

Legniczanie mogli pamiętać także poprzedni mecz tych drużyn. 14 marca Padwa wygrała u siebie 31:28. Bilans pięciu ostatnich spotkań przed sobotnią rywalizacją przemawiał wprawdzie za Siódemką Miedź – trzy zwycięstwa przy dwóch wygranych rywali – ale marcowy rezultat przypominał, że sześciobramkowy zapas nie zwalnia z pracy przez pełne sześćdziesiąt minut.

Padwa odrobiła pięć trafień, Legnica utrzymała jedno

Druga część spotkania przyniosła wyraźną zmianę w skuteczności obu zespołów. Padwa zdobyła w niej 15 bramek, Siódemka Miedź 10. Zamościanie odrobili więc pięć trafień z sześciu straconych wcześniej. To dlatego końcowe 24:23 wygląda zupełnie inaczej niż rezultat z połowy meczu: przewaga gospodarzy zmalała do jednej bramki, ale nie zniknęła.

Ostatecznie to legniczanie obronili korzystny wynik. Nie było już komfortu, który dawało 14:8, a każda odrobiona przez rywali bramka zwiększała ciężar wcześniejszej przewagi. Padwa wygrała drugą połowę 15:10, lecz do wywiezienia punktów z Legnicy zabrakło jej jeszcze jednego trafienia. Dla miejscowych kibiców najważniejsze było to, co zostało na tablicy po zakończeniu spotkania: 24:23 dla gospodarzy.

Po sześciu kolejkach Siódemka Miedź ma bilans dwóch zwycięstw i czterech porażek oraz bramki 167:184. Padwa, z jednym zwycięstwem i pięcioma przegranymi, legitymuje się bilansem bramkowym 171:202. Te liczby pokazują, że obie drużyny wciąż mają sporo do poprawienia. W sobotę lepszy bilans bezpośredniego meczu zapisali jednak legniczanie – nawet jeśli droga od sześciu bramek przewagi do końcowego gwizdka okazała się znacznie bardziej nerwowa, niż sugerowało 14:8.

Siódemka Miedź LegnicaStatystykaKPR Padwa Zamość
24Bramki23
14I połowa8
10II połowa15
11Pozycja13
5Punkty3
Ładuję tabelę…
Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły