Śmiertelny wypadek pod Jaworem. Kierowcy grozi do 20 lat więzienia

Śmiertelny wypadek pod Jaworem. Kierowcy grozi do 20 lat więzienia

FOT. Prokuratura Okręgowa w Legnicy

Samochód wypadł z drogi wojewódzkiej nr 345 i uderzył w drzewo. Pasażer zginął na miejscu, a kierowca miał w organizmie alkohol oraz środki odurzające. Prokuratura Okręgowa w Legnicy ustaliła, że przed wypadkiem mężczyźni przez kilka godzin przemieszczali się autem i kupowali alkohol. Teraz sprawę rozpozna Sąd Rejonowy w Jaworze.

Do wypadku doszło w nocy z 11 na 12 stycznia 2026 roku, około godziny 5.00, między Bartoszówkiem a Lusiną. Robert K. prowadził samochód z prędkością około 108 km/h. Na łuku drogi stracił panowanie nad pojazdem, który zjechał z jezdni, uderzył w skarpę przy rowie, wzbił się na wysokość około dwóch metrów i zatrzymał na drzewie.

Pasażer doznał rozległych obrażeń wielonarządowych, przede wszystkim ciężkiego urazu mózgowo-czaszkowego i urazu wątroby. Zmarł na miejscu. Sekcja zwłok wykazała, że w jego krwi znajdowało się 1,8 promila alkoholu.

  • Kilka godzin jazdy zakończyło się uderzeniem w drzewo
  • Opinie biegłych potwierdziły, kto siedział za kierownicą

Kilka godzin jazdy zakończyło się uderzeniem w drzewo

Z ustaleń śledztwa wynika, że Robert K. spotkał się z późniejszą ofiarą oraz wspólnym znajomym. Mężczyźni jeździli po okolicznych miejscowościach. Na postojach przy stacjach paliw kupowali i spożywali alkohol.

Po odwiezieniu jednego z nich Robert K. i pasażer pojechali na posesję, na której mieszkał kierowca. Tam, w zaparkowanym samochodzie, pili wódkę. Później ruszyli do Strzegomia, gdzie Robert K. kupił kolejny alkohol na stacji paliw. Niedługo potem doszło do wypadku.

Badania wykazały, że kierowca miał od 1,8 do 2,0 promila alkoholu w organizmie. Stwierdzono u niego także obecność środków odurzających. Ich stężenie było niższe od dolnej granicy oznaczalności, jednak biegli uwzględnili możliwe działanie łączne z alkoholem. W ocenie śledczych Robert K. znajdował się więc nie tylko w stanie nietrzeźwości, ale również pod wpływem środka odurzającego.

Po zderzeniu mężczyzna sam wydostał się z wraku. Na drodze spotkał znajomych jadących w tym samym kierunku. Według ich zeznań powiedział:

„Zabiłem kolegę”.

Miał też wskazywać, że jest nietrzeźwy i obawia się kary więzienia. Po przewiezieniu do szpitala w Świdnicy, gdzie lekarze uznali, że nie wymaga hospitalizacji, został zatrzymany. Następnie sąd zastosował wobec niego tymczasowe aresztowanie.

Opinie biegłych potwierdziły, kto siedział za kierownicą

Robert K. przyznał się do zarzucanego czynu, ale podczas przesłuchania nie potwierdził jednoznacznie, że prowadził samochód w chwili wypadku. Prokuratura Okręgowa w Legnicy zgromadziła jednak dowody, które według śledczych potwierdzają tę wersję.

W postępowaniu wykorzystano między innymi:

  • opinie biegłych z zakresu genetyki sądowej,
  • opinię osmologiczną,
  • analizę techniczną samochodu,
  • opinię z zakresu medycyny sądowej,
  • oględziny ciała oskarżonego,
  • monitoring ze stacji paliw w Strzegomiu.

Robert K. ma 29 lat, z zawodu jest ślusarzem i przed zatrzymaniem pracował jako kierowca. Nie był wcześniej karany. Jest kawalerem i nie ma dzieci.

Za spowodowanie śmiertelnego wypadku w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego grozi mu od 5 do 20 lat pozbawienia wolności. Prokurator będzie także wnosił o zadośćuczynienie dla osoby wykonującej prawa zmarłego. Przepisy przewidują ponadto obowiązkowe świadczenie na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

W razie skazania kierowca musi liczyć się również z dożywotnim zakazem prowadzenia pojazdów mechanicznych. O dalszym przebiegu sprawy zdecyduje Sąd Rejonowy w Jaworze.

na podstawie: Prokuratura Okręgowa w Legnicy.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Prokuratura Okręgowa w Legnicy). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji